4 kwietnia 2025 roku, Piątek 

(J 7,1-2.10.14.25-30)


 Potem Jezus obchodził Galileę. Nie chciał bowiem chodzić po Judei, bo Żydzi mieli zamiar Go zabić. A zbliżało się żydowskie Święto Namiotów. Kiedy zaś bracia Jego udali się na święto, wówczas poszedł i On, jednakże nie jawnie, lecz skrycie.

Tymczasem dopiero w połowie świąt przybył Jezus do Świątyni i nauczał. Niektórzy z mieszkańców Jerozolimy mówili: «Czyż to nie jest Ten, którego usiłują zabić? A oto jawnie przemawia i nic Mu nie mówią. Czyżby zwierzchnicy naprawdę się przekonali, że On jest Mesjaszem? Przecież my wiemy, skąd On pochodzi, natomiast gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest». A Jezus, ucząc w świątyni, zawołał tymi słowami: «I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem. Ja jednak nie przyszedłem sam od siebie; lecz prawdziwy jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie. Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał». Zamierzali więc Go pojmać, jednakże nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina Jego jeszcze nie nadeszła.

...godzina nie nadeszła...

Każdy z nas czeka na życie wieczne.
Nikt nie zna dnia ani godziny.
Będzie to czas, który wybrał dla nas Pan.
Żyjąc ziemskim życiem zapominamy, że nasz czas jest ograniczony.
Dlatego tym bardziej powinniśmy jak najlepiej je wykorzystać, odkrywając cel, jaki naszemu życiu nadal Bóg.
Amen.